| passioneblog - archiwum: Mamy tu... |
| Strona główna |
Mamy tu...A. postanowił sobie za punkt honoru, że mnie przeleci chyba tego dnia, gdy zobaczył mnie w wieczorowej małej czarnej, spod której mignęła mu koronka mojej pończochy. Wypiliśmy wtedy kilka drinków i ku jego rozżaleniu, kiedy wylądowaliśmy razem na imprezie, zostawiłam go z moimi znajomymi i poszłam spać. Kiedy spotkaliśmy się po kilku dniach, strasznie się rozczarował, że ubrałam dżinsy. Jakby szpilki i pończochy miały być moim obowiązkowym mundurkiem. Zawsze miałam go za głupiutkiego chłopczyka, którego nie stać na nic ponad tani bajer. Sprzedawałam więc taki sam bajer i świetnie się bawiłam. A. nie dawał za wygraną, aż pewnego dnia zmienił chyba taktykę i pokazał się z zupełnie innej strony. Jako świetny manager w swojej pracy, facet, z którym można robić interesy tylko twardo niegocjując. Jako przyjaciel, do którego można zadzwonić o każdej porze. Jako świetny kumpel, z którym można wypić kawę i pogadać o zwykłych rzeczach. Nauczył mnie bardzo dużo o facetach. Więcej niż dziesiątki randek i flirtów. Przez dwa lata nie zaciągnął mnie jednak do łóżka. I pewnie nigdy mu się to nie uda. Mimo pełnej determinacji i setkom podchodów. Ale od tamtego dnia, gdy zrozumiałam, jak to wszystko działa, będę go miała za superinteligentego faceta. A że mamy tu etykietkę ludzi, którzy już dawno ze sobą spali, mam w nosie. Świadczy to tylko o tym, jak pochopnie żądni sensacji ludzie wyciągają wnioski. Tak jak wtedy on, gdy zobaczył koronkę mojej pończochy i stwierdził, że przeleci mnie tego samego wieczoru... Wszyscy oceniamy pochopnie. Nawet jeśli nie chcemy się sami do tego przyznać. passione 2006-11-25 15:54:28 skomentuj (12) |